Zamieszki i niewygodne protesty. Władze uruchomiły cenzurę internetu
Kolejny atak afrykańskiego imigranta – tym razem w Belfaście – wywołał falę antyimigranckich zamieszek w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy żądają zastopowania polityki masowego wpuszczania do kraju cudzoziemców z Afryki i państw muzułmańskich. W pojedynczych mieszkaniach w Belfaście, w których mieszkają imigranci, wybito szyby. Podpalono też jeden z budynków typu HMO, czyli mieszkania finansowanego przez podatników zamieszkiwanego przez przybyszów, którzy ubiegają się o azyl. Zniszczone zostały też sklepy prowadzone przez imigrantów.
Protesty w Wielkiej Brytanii. Ludzie mają dość masowej migracji
Brytyjczycy wyszli na ulice również w wielu innych miastach w Irlandii, Szkocji i Anglii, w tym w Manchesterze, Liverpoolu, Glasgow, Edynburgu czy Southampton – mieście zabójstwa Henrego Novaka. Jak podkreślą niektórzy dziennikarze spoza mainstreamu, ludzie nie wierzą już ani w polityków, ani w policję, bo widzą, że system nie stoi po ich stronie, tylko z całych sił chroni imigrantów.
Tymczasem brytyjski regulator Ofcom opublikował finalną wersję tzw. protokołu reagowania kryzysowego. Dokument określa procedury, które mają być uruchamiane przez platformy internetowe w trakcie sytuacji zakwalifikowanych jako zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Pierwotnie protokół został sporządzony z powodu zamieszek w Southport w 2024 roku po brutalnym zabójstwie dzieci w dokonanym w szkole tanecznej przez Axela Rudakubana w rodziny Rwandyjskiej.
"Procedury kryzysowe". Władze wprowadzają kontrolę internetu
Duże platformy internetowe mają stworzyć bezpośrednie kanały komunikacji z organami ścigania na czas kryzysu. Oznacza to nakaz priorytetowego rozpatrywania przez moderatorów serwisów społecznościowych treści zgłoszonych przez policję.
Projektodawcy regulacji uważają, że tradycyjne procedury są zbyt wolne wobec tempa rozprzestrzeniania się informacji w sieci w sytuacji kryzysowej. Przeciwnicy cenzury wskazują, że powstaje mechanizm umożliwiający niemal natychmiastowe usuwanie treści bez udziału sądu i bez pełnej przejrzystości procesu.
Regulacje nie obejmują wyłącznie sytuacji, gdy kryzys już trwa. Platformy mają reagować również wówczas, gdy kryzys może wystąpić. Krytycy wskazują, że pojęcie potencjalnego zagrożenia można interpretować bardzo szeroko. Wystarczy gwałtowny wzrost liczby publikacji dotyczących np. następnego ataku imigranta, aby platforma uznała, że sytuacja wymaga uruchomienia specjalnych procedur.
W takiej sytuacji moderacja mogłaby rozpocząć ograniczanie zasięgów lub usuwanie części materiałów jeszcze przed pojawieniem się realnych rozruchów. W ocenie organizacji zajmujących się wolnością słowa otwiera to drogę do prewencyjnej kontroli treści.
Ofcom – szeroki zakres regulacji
Zakres cenzury jest szeroki. Procedury obejmują największe platformy społecznościowe, komunikatory, fora dyskusyjne, serwisy randkowe, platformy udostępniania zdjęć i filmów, a nawet niektóre usługi oparte na sztucznej inteligencji. W rezultacie większość powszechnych miejsc komunikacji internetowej działających na Wyspach Brytyjskich może zostać objęta tzw. procedurami kryzysowymi.
Wyjątkiem pozostają tradycyjne formy komunikacji, takie jak poczta elektroniczna, wiadomości SMS czy klasyczne połączenia telefoniczne. Analitycy zwracają uwagę, że tak szeroki zakres powoduje, że nowe przepisy mogą wpływać na funkcjonowanie ogromnej części brytyjskiego internetu.